|
sobota, 24 grudnia 2011
Było to mroźne, grudniowe popołudnie jednego z najbardziej magicznych dni w roku, Wigilii Bożego Narodzenia. Wieczór zbliżał się coraz to większymi krokami, okrywając tajemniczym mrokiem małe miasteczko. Razem z nim nadchodził moment rozpoczęcia wigilijnej wieczerzy, a wokół nadal roznosił się gwar spieszących ludzi, którzy co chwila wchodzili i wychodzili ze sklepów, z zakupionymi w ostatniej chwili sprawunkami. Przystrojone witryny sklepowe migotały blaskiem kolorowych światełek, roztaczając jedyną w swoim rodzaju atmosferę, charakterystyczną tylko dla grudniowych dni. Szał zakupów, któremu ulegli mieszkańcy miasteczka trwał dziś do późnych godzin. Po chodnikach maszerowali przebrani Mikołajowie, taszcząc ze sobą worki pełne prezentów. W oknach domów stały pięknie przystrojone choinki, które to rozjaśniały swym blaskiem panujący na zewnątrz mrok nocy wigilijnej.
poniedziałek, 05 grudnia 2011
Mój mały - wielki sukces.
Jakiś czas temu dowiedziałam się o świątecznym konkursie literackim organizowanym przez jeden z portali. Już wcześniej nosiłam się z zamiarem napisania czegoś w rodzaju opowieści wigilijnej i umieszczenia np. na blogu, toteż gdy dowiedziałam się o konkursie tym bardziej postanowiłam spróbować. Aby wziąć udział należało napisać kilkustronicowy tekst, którego motywem przewodnim są zwyczaje i obrzędy charakterystyczne dla obchodzonych Świąt Bożego Narodzenia, w formie wspomnień, lub nawet baśni. Choć tekst nie zapowiadał się na szczególnie pracochłonny to muszę przyznać, że napisanie go trochę mi zajęło czasu, głównie z powodu braku pomysłu a co może ważniejsze, pomysłu który by mnie najbardziej satysfakcjonował. Najpierw zaczęłam pisać opowiadanie w którym to miałam, miedzy innymi napisać o zwyczajach świątecznych panujących w moim domu i rodzinie, ale po dłuższym zastanowieniu zdałam sobie sprawę, że lepiej będzie się wyłamać i napisać coś bardziej oryginalnego. I tak oto napisałam świąteczną bajkę a raczej powinnam powiedzieć psychologiczną bajkę w tle wigilijnej nocy – więcej o charakterystyce opowiadania napiszę za kilka dni. Szczerze mówiąc to nigdy wcześniej nie pisałam bajek, dlatego obawiałam się, że tekst może nie spotkać się z jakimkolwiek uznaniem oceniającej konkursowe prace komisji. Ale cóż, jak to zwykło się mawiać - bez ryzyka nie ma zabawy. A w moim przypadku ryzyko zaowocowało zwycięstwem, gdyż ku mojemu ogromnemu zdziwieniu, w jakiś magiczny sposób, praca zajęła I miejsce. Po odczytaniu mojego nazwiska byłam tak zaskoczona tym, że przez chwilę myślałam że doszło do jakieś pomyłki, nieporozumienia bo naprawdę nie spodziewałam się, że znajdę się wśród zwycięzców w pierwszej trójce, raczej miałam cichą nadzieję na wyróżnienie. Co prawda, konkurs ten może nie był jakąś wielką sprawą bo organizowany był przez być może mało jeszcze znany, aczkolwiek odnoszący coraz większą popularność portal, ale cieszę się bardzo, że ktoś docenił moje starania. To taki mój mały - wielki sukces. Jutro prawdopodobnie zwycięskie prace zostaną opublikowane na stronie wcześniej wspomnianego portalu – Twoje Wiadomości. Za kilka dni postaram się również wrzucić ''Wigilijnego anioła'' na blog, także zapraszam do lektury – jutro, na portalu lub jak ktoś woli tutaj, ale za kilka dni.
niedziela, 06 listopada 2011
''Strach''
STRACH
Strach na straży chwili stanął Czarną kotarą przysłonił czas Zniekształcona prawda Wnet iluzją się już stała
Czekanie na krok, szept Lub choćby szmer To wieczność
Krzyk odbity od ścian Na podłodze bezsilności Roztrzaskany na milion Drobnych kawałków
W myślach szukam lustra By odnaleźć spokój na twarzy Lecz to niemożliwe Jest tak ciemno
Wokół kosmiczna pustka Dłoń nie ma czego chwycić
Modlitwa z głębi duszy Szczera jak nigdy dotąd
Potok przyrzeczeń i obietnic Powstrzymuje od skoku W głębinę co nie ma końca
I nagle zegar rusza Świat odnajduje swój bieg Twarze przyjaciół pytają Czekając…
Usta moje zaciśnięte milczą Bo serce już zapomniało…
niedziela, 11 września 2011
Rocznica zamachu na WTC
Nie sposób ominąć dzisiejszej daty i nie poświęcić krótkiej notatki tak istotnym i strasznym wydarzeniom które dotknęły świat 10 lat temu. Dziś to właśnie mija rocznica jednej z największych tragedii w historii – ataku terrorystycznego na World Trade Center w Nowym Jorku i Pentagon w Waszyngtonie – w Stanach Zjednoczonych, dokonanego przez Al–Kaidę. Tysiące pogrzebanych w gruzach ludzkich istnień – w tym sześcioro Polaków, jeszcze więcej pokrzywdzonych bliskich ofiar którzy to utracili swoje rodziny, przyjaciół… oraz świat który tego dnia stracił coś bardzo ważnego – bezpieczeństwo. To pierwsza tak skuteczna operacja tego typu, która pociągnęła za sobą więcej ofiar i strat materialnych niż jakikolwiek inny akt terroru w dotychczasowej historii. Najpierw szok, niedowierzanie i wreszcie przerażenie – można by wręcz powiedzieć –spektakularny początek XXI wieku.. choć takie słowa są chyba nie na miejscu. Ludzie zadający sobie – być może pierwszy raz od II wojny światowej pytanie – co teraz będzie, co to oznacza, co wydarzy się jutro? Inne państwa, którymi wstrząsnęło to wydarzenie, obawiały się o bezpieczeństwo swoich obywateli bo skoro ośmielono zaatakować tak wydawałoby się, silne mocarstwo jakim jest USA, to co mówiąc o innych, mniej zabezpieczonych krajach? W odwecie za ataki z 11 wrześnie rozpoczęto tak zwaną ‘’wojnę z terroryzmem’’. Ameryka wraz z pomocą swoich sojuszników wtargnęła na teren Iraku w poszukiwaniu słynnej broni masowej zagłady w której to posiadaniu miał być prezydent Iraku Saddam Husajn. Jak wiadomo, żadnej broni masowego rażenia nie znaleziono. Terroryzmu też nie zlikwidowano, zresztą naiwnie byłoby myśleć, że komukolwiek to się uda. Dziś patrząc z perspektywy czasu, uwzględniając liczbę poległych żołnierzy czy chociażby to jak wiele pieniędzy pochłonęła cała ta operacja – można powiedzieć, iż USA ponieśli porażkę w tej wojnie. Większość zwykłych Amerykanów sądzi, iż G. Bush wykorzystał zamachy z 11 września jako pretekst do wojny z Irakiem. Istnieją pewne teorie spiskowe, które sugerują, iż za zamach odpowiada bezpośrednio lub pośrednio ówczesny rząd Stanów. Część osób głoszących tego rodzaju teorie uważa, że rząd prezydenta Busha nie zrobił wszystkiego by zapobiec tym zamachom. Choć do zamachów przyznała się Al-Kaida dowodzona przez Bin Ladena to są też tacy, którzy twierdzą wprost, że zamachy zostały zaplanowane i przeprowadzone przez tajne służby wewnętrzne Stanów by mieć pretekst do wojny z Irakiem i eksploatacji ropy naftowej... Pewnie dla niektórych wydawać się będzie, iż wiąże się to w logiczną całość i uwierzą w to… ale jak wiadomo też nie od dziś, na świecie nie brakuje osób rządnych sensacji. Jedno jest pewne, o 11 września 2001r należy zawsze pamiętać - choć nie uważam by konieczne były coroczne obchody na tak wielką skalę jak dziś, z obawy przed spowszednieniem. Nie możemy zapomnieć o tej tragedii bo historia lubi się powtarzać.
wtorek, 06 września 2011
Moje konto w Fundacji Avalon
Zapraszam i proszę o wsparcie! http://www.fundacjaavalon.pl/nasi_beneficjenci_pl/373/szabelska_sylwia.html
sobota, 03 września 2011
Znicz ludzkiej pamięci
Witam po długiej – chyba najdłuższej jak dotąd przerwie odkąd założyłam tego bloga. Ostatnie dni były dla mnie trudnym czasem – zmarła moja babcia – osoba z którą od urodzenia mieszkałam razem w jednym domu. To wszystko spadło na nas jak grom z jasnego nieba. Co prawda babcia od wielu lat zmagała się z wieloma chorobami a ostatnio bardziej podupadła na zdrowiu ale nikt na pewno nie spodziewał się, że koniec jest już tak blisko. Ale cóż.. tak bywa – wszyscy wokół mi to powtarzają. Przez pierwszy tydzień było ciężko – chwilami a zwłaszcza wieczorami – bardzo ciężko. Tak trudno to zrozumieć – dziś jesteś z tą osobą a za chwilę już jej nie ma i wiesz, że nigdy nie powróci, nigdy jej nie zobaczysz a już na pewno nie usłyszysz.. Można powiedzieć, iż dla mnie jest to całkowicie obce uczucie gdyż do tej pory nie doświadczyłam jeszcze śmierci tak bliskiej osoby. Zawsze gdy czasem o tym myślałam w czasie gdy babcia z dziadkiem żyli oboje, wyobrażałam sobie, że kiedy to nastąpi będzie tak straszne że nie dam rady – nie wyobrażałam sobie tej chwili. Byłam pewna, że będzie to wielka tragedia. I to prawda bo śmierć bliskiej osoby to chyba najgorsza rzecz jaka nas może dotknąć. Ale pomimo tego gdy już dojdzie do tego to okazuje się, że znajdujemy w sobie skądś siłę by dalej trwać, stawić czoła nowym wyzwaniom, trudnościom, pozałatwiać pozostawione często przez bliską osobę niedokończone sprawy. Przecież trzeba znaleźć siłę by dalej żyć – jak nie dla siebie to dla innych którzy przecież wciąż żyją i nas potrzebują. Dziś gdy minęły dwa tygodnie od tamtego dnia wydaje się, że jest już lepiej. Choć chyba jeszcze całkiem nie zaakceptowałam faktu, że babcia już nigdy nie powróci bo ciągle wydaje mi się że wyjechała albo jest w szpitalu, nawet nie mam zbytniej potrzeby chodzić na cmentarz bo grób w którym została pochowana zdaje mi się jakiś obcy… Jednak powoli dociera do mnie myśl , iż pewne rzeczy są nie do uniknięcia. Śmierć wpisana jest w nasze życie – jest jego częścią a my nie mamy większego wpływu na to kiedy nadejdzie ten najgorszy moment. Wszystko wokół ma swój początek i koniec – to jedyna sprawiedliwość zapisana dla wszystkich bez wyjątku. Na koniec chciałabym dodać pewną prostą prawdę z którą chyba większość się zgodzi – jak często pamiętasz o innych za ich życia tak oni często będą pamiętać o tobie gdy już cię nie będzie. Najdłużej palącym się zniczem jest ludzka pamięć.
czwartek, 28 lipca 2011
Przypadek?..
Tak niewiele w życiu widziałam, w niewielu miejscach byłam, a świat przecież jest taki wielki i fascynujący.. Do kogo powinnam mieć pretensję? Do siebie samej, że nie potrafię przezwyciężyć swoich ograniczeń? Do bliskich którzy zawsze trzymali mnie jak pod kloszem? A może do wyższej siły która być może w jakiś sposób steruje nami od początku do końca? Wiele osób twierdzi, że naszym życiem kieruje przypadek, zrządzenie losu i nie ma czego się w tym dopatrywać. Jednak gdy tak głębiej się zastanowić, to chcąc nie chcąc nasuwa się pytanie, czym tak naprawdę jest przypadek? Gdy pomyśleć o tym, jak skonstruowany jest świat, natura, Wszechświat, wręcz nieprawdopodobne wydaje się twierdzenie, że wszystko wokół jest dziełem przypadku. Patrząc choćby na otaczającą nas przyrodę, jak wszystko doskonale do siebie pasuje, poszczególne elementy tworzą spójną całość. Aż dziwne wydaje się że nie kieruję tym jakaś myśląca istota… Jeszcze do nie dawna wierzyłam tylko w to co widzę i co jest naukowo udowodnione, bo jakże inaczej? Jednak w życiu zdarzają się sytuacje których nie da się racjonalnie wytłumaczyć, a przynajmniej dzisiejsza nauka nie zna na nie odpowiedzi. I nie trzeba zbyt daleko szukać, bo jak to się dzieje że czasem w chwilach grożącego nam niebezpieczeństwa nagle w ostatniej chwili pojawia się pomoc? Jestem osoba która interesuje się wieloma rzeczami z rożnych dziedzin, niekiedy mało popularnymi czy nawet dziwnymi dla większości spotykanych przeze mnie osób. Uwielbiam przyswajać wiedze i cenie to też u innych. Są ludzie którzy nie lubią niczego wiedzieć , niczym się nie interesują, a poszerzanie wiedzy traktują jako coś niepotrzebnego, na co nie warto poświęcać czasu. Nie rozumiem, jak w dobie dzisiejszej komunikacji i szerokiego dostępu do informacji , można nie mieć potrzeby by dowiedzieć się czegoś nowego? Jednak czytając i ucząc się czegoś nowego mam świadomość ze obecna nauka i wiedza nie jest czymś stałym i niepodważalnym. Wiedze, odkrycie czegoś nowego mogłabym porównać do treści napisanej książki która zawiera w sobie poszczególne rozdziały. Niekiedy czytając, można doszukać się pewnych błędów. Mogą być niewielkie, wystarczy drobna korekta, która nie zmieni sensu treści a tylko ją dopracuje. Jednak niekiedy błędy mogą być tak rażące, wnoszące chaos w treść, że będą rzutować na całokształt. I wtedy książkę trzeba będzie napisać od początku.
czwartek, 30 czerwca 2011
Muzyka moją wolnością
Odkąd pamiętam w moim życiu szczególne miejsce zawsze zajmowała muzyka. Wyzwala we mnie emocje, sprawia że nagle wraca mi ochota do życia jak też czasem potrafi wzruszyć do łez. Muzyka daje mi wolność, zatrzymuje. Zawsze gdy czuję potrzebę oderwania się od rzeczywistości, od codzienności która mnie otacza wybieram ulubiony utwór i uciekam w ten inny, wyimaginowany świat –marzeń, wspomnień, iluzji. Najlepiej czuje się słuchając gdy jestem sama, wtedy mogę zatracić się w melodii, słowach, poczuć te skrajne emocje, po prostu odpłynąć. To właśnie muzyka i książki były zawsze moimi największymi pasjami, choć przyznaję, że zainteresowanie tym drugim pojawiło się później. Pewnie pomyślicie iż w dalszej części rozpiszę się o moich upodobaniach muzycznych wymieniając ulubionych artystów którzy wykonują mało popularny rodzaj muzyczny. Nic podobnego, nie należę do wyrafinowanych słuchaczy, wychowałam się na tzw. popularnej muzyce rozrywkowej zarówno polskiej jak i zagranicznej, choć szczerze mówiąc zawsze wolałam tę drugą. Preferuję rożne gatunki muzyczne od wcześniej wspomnianego popu po inne mniej popularne nurty muzyczne, zależy od wykonawcy, danego utworu lub samego tekstu, czasem lubię też posłuchać muzyki fortepianowej. Uwielbiam połączenie muzyki rozrywkowej z orkiestrą, choć nie często artyści decydują się na taki ‘’duet’’. Mam oczywiście kilku ulubionych artystów którym jestem wierna od lat i zawsze z niecierpliwością oczekuje ich nowego albumu ale muzyka potrafi mnie zachwycić w różny sposób, czasem wystarczy kilka dźwięków w melodii danego utworu bym zapragnęła tego słuchać aż do znudzenia. Oczywiście trudniejsze piosenki o bardziej złożonej linii melodycznej pozostają na dłużej w pamięci, w odróżnieniu od tych prostych które szybko wpadają w ucho ale niestety jeszcze szybciej wypadają. Pamiętam gdy byłam małą dziewczynką i podpytywano mnie podczas zbliżających się świąt lub innych okazji o mój wymarzony prezent, odpowiadałam że najbardziej ucieszyłaby mnie kaseta magnetofonowa (w tamtych czasach) a kilka lat później płyta kompaktowa, zresztą do tej pory lubię dostawać w prezencie płyty. Przez wierszą część mojego dzieciństwa marzyłam o szkole muzycznej, studiach. Dziś wydaje mi się to głupim pomysłem i w ogóle nieprzemyślanym. Kiedyś usłyszałam od któregoś z nauczycieli że to nie ma sensu, chociażby z racji tego że musiałabym się uczyć grać na ciężkich wymagających siły w rekach instrumentach, więc dałam sobie z tym spokój. Muzyka stanowi dla mnie inspirację, często pod jej wpływem przychodzą mi pomysły na tworzenie nowych wierszy, pojawia się obraz, pewna wizja którą podchwycam i przenoszę na papier w postaci krótkiego tekstu. Podczas pisania –czy to wierszy czy dalszej części powieści, często potrzebuje takiego doładowania i wtedy to właśnie robię sobie przerwę w pisaniu na jeden lub dwa wieczory, zakładam słuchawki i ,,ładuje akumulatory’’ słuchając ulubionych kawałków. Smutną rzeczą jest to że muzyka sama w sobie coraz bardziej traci na wartości . Coraz prostsze teksty pisane o niczym, teledyski przesycone erotyką to w dzisiejszym świecie najwidoczniej gwarancja sukcesu i sławy, tylko gdzie w tym wszystkim sztuka? Nigdy nie byłam na koncercie, wyobrażam sobie jak wspaniale to musi być przeżycie móc poczuć muzykę całym sobą, zjednoczyć się z innymi ludźmi… to dopiero muszą być wielkie emocje...
wtorek, 28 czerwca 2011
:))
Witam po dłuższej przerwie, choć teraz też tylko na chwilę - dłuzszy wpis zamieszczę w ciągu kilku przyszłych dni. U mnie wszystko w porządku, tylko z formą psychiczną ostatnio trochę gorzej, chyba jakaś złośliwa chandra dopadła mnie... ale cytując fragment jednego z moich ostatnich napisanych wierszy: ''każda niemoc i chwila zła; kiedyś przestanie trwać; tylko czekanie staje się; wiecznością'' nie pozostaje mi nic innego jak tylko zgodzić się sama ze sobą.
środa, 01 czerwca 2011
Debiut poetycki
Jakiś czas temu pewien portal literacki opublikował kilka z moich wierszy. Nie ukrywam iż bardzo byłam zaskoczona widząc swoje nazwisko na głównej stronie wśród aktualności, jako debiut poetycki. Dla takiej zwykłej szarej myszki jak ja, to duże osiągnięcie i szalenie budujące uczucie. Pozytywne komentarze od kilku osób którzy są ekspertami w tej dziedzinie, sprawiły, że jeszcze mocniej uwierzyłam w siebie, co muszę przyznać w moim przypadku nie jest takie oczywiste. Nie należę do osób szczególnie wierzących w swoje możliwości, brakuje mi pewności siebie ale powoli staram się to zmienić. Bardzo ważne w takich chwilach jest wsparcie, choć krytyka też się przydaje i nie trzeba jej lekceważyć. Jeszcze do niedawna pisanie wierszy uważałam za coś absolutnie dla mnie nie osiągalnego i zbyt trudnego. Czytając wiersze znanych poetów jak też amatorskie które można znaleźć w Internecie, mój największy zachwyt wzbudzała umiejętność patrzenia głębiej niż sięga wzrok i przelewanie tego na papier. Także składanie rymów wydawało mi się czymś trudnych. Dziś wiem, że dobry wiersz nie zawsze musi posiadać rym bo nie to jest najważniejsze. Czuję się w pewien sposób spełniona pisząc wiersze, mogę przenieść swoje wizje zawarte w myślach, przekazując coś innym ludziom. Nie rozumiem czemu w ostatnich czasach tak bardzo zanika czytanie poezji, przecież niejednokrotnie wiersze mogą mieć większą wartość niż niejedna książka. Nabywając tomik wierszy często można do niego zaglądać , nie kończy się na jednorazowym przeczytaniu jak to zazwyczaj ma miejsce w przypadku np. powieści. Pisanie tego typu tekstu może pełnić pewną formę terapii w trudnych momentach życia, bo przelewa się swoje emocje, a poza tym uwrażliwia się na to co jest wokół. Ostatnio zaczęłam też pisać drugą powieść, wpadłam na pewien pomysł i pomyślałam że znów zacznę pisać. Tym razem to nie jest opowieść o niepełnosprawnej osobie, ale bohater powieści też w pewien sposób się wyróżnia. Więcej na ten temat napiszę wkrótce, tymczasem zapraszam do zapoznania się z moimi kilkoma wierszami, oto link: |
Archiwum
Zakładki:
Tagi
|